Zmarła, bo pogryzł ją pies

Krzysztof Kaniecki
Pies jest na obserwacji
Pies jest na obserwacji
Agresywny pies zaatakował swoją właścicielkę. Atak skończył się tragicznie

Nie umilkły jeszcze echa pogryzienia 10-letniego chłopca przez psa radnego z Sieradza, a znów doszło do nieszczęścia. Tym razem ofiarą padła 74-latka z Otoka pod Zadzimiem.

Rany zadane przez agresywnego psa okazały się śmiertelne dla mieszkanki Otoka. Kobieta zmarła w poddębickim szpitalu.
- To był taki spokojny pies- ciągle nie może uwierzyć w to, co się stało 82-letni mąż kobiety, który prosi o nieujawnianie nazwiska. - Cztery lata się nim opiekowałem. A on tak mi się odpłacił! Co tydzień cztery worki odpadów z ubojni w Zygrach mu do żarcia przywoziłem. Lepszego utrzymania to tu w okolicy nie miał żaden pies.

Od rodziny zagryzionej mieszkanki Otoka dowiadujemy się, że owczarek niemiecki od pewnego czasu dziwnie się zachowywał. Wyglądało to tak, jakby zaczął być zazdrosny o swego pana.
- Jak byłem na podwórku, to nic się nie działo - opowiada 82-latek. - Jak wszedłem do domu, to zdarzało się, że potrafił warknąć na żonę. Nigdy bym nie przypuszczał, że to może oznaczać coś niedobrego.
Feralnego dnia na dworze panował ponad 30-stopniowy upał. Właściciel psa był w domu. Jego małżonka wzięła kości, które postanowiła dać psu do jedzenia.
- W pewnej chwili usłyszałem wołanie o pomoc - przypomina sobie staruszek. - Kiedy wybiegłem na zewnątrz zobaczyłem psa pastwiącego się nad żoną. Te ponad 40-kilogramowe bydlę, bez problemu powaliło ją na ziemię. Chwyciłem za grabie. Próbowałem uderzyć psa w głowę, ale pomyślałem, że jak nie trafię, to mogę zabić żonę. Próbowałem odciągnąć wilczura za ogon, ale nie dałem rady. Ten atakował z jeszcze większą zajadłością. Moje chore serce nie wytrzymywało tej szarpaniny. Przez głowę przemknęła mi myśl, że w końcu Dagan zagryzie żonę i mnie i będzie koniec. Działałem automatycznie, bo zdaje mi się, że w pewnej chwili mózg mi się wyłączył. W końcu jakimś cudem udało mi się przyłożyć mu parę razy przez łeb. Pies poddał się i uciekł schować się do obory.
Mieszkaniec Otoka do końca życia zapamięta przeraźliwy płacz gryzionej przez psa żony. Jak senna mara wracać będzie też widok poszarpanej szyi, ręki i głowy: - Przy schodach ciągle jeszcze widać zaschniętą krew- mężczyzna z trudem tłumi emocje. - Może, gdyby żona nie była chora na hemofilię udałoby się ją uratować? Może gdyby karetka pogotowia z Poddębic nie jechała do nas prawie godzinę?

Jak na ironię, staruszek z Otoka może jeszcze mieć kłopoty przez niewytłumaczalną furię, w jaką wpadł jego własny pies. Od naczelnika wydziału prewencji poddębickiej policji dowiadujemy się, że prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. - Z tego co wiem, ma być jednak umorzone - uspokaja Zbigniew Łuczak.
- Miałbym odpowiadać za to, co zrobił ten diabeł? - łapie się za głowę 82-latek. - To już chyba nie ma na tym świecie sprawiedliwości. Pies ma większe prawa niż człowiek, bo za to, co zrobił mojej żonie nie wolno mi go zabić. Weterynarz zamiast psa uśpić, kazał zostawić go na obserwacji. Dobrze, że jest zamknięty w oborze, bo teraz ja sam się go boję. Boję się też o moje małe prawnuczki, którym ta bestia mająca łapy grubsze od moich rąk mogłaby wyrządzić krzywdę.

Więcej szczęścia niż mieszkanka Otoka miał 10-latek z Sieradza. Do zdarzenia doszło pod koniec maja. Wypuszczony z kojca pies, który wybiegł przez niedomkniętą bramę na drogę, rzucił się na przejeżdżającego rowerem chłopca. Dziecko trafiło do szpitala. Tam założono mu, jak mówi policja, kilkanaście szwów. Przy malcu czuwali jego rodzice. Pojawił się także właściciel psa, sieradzki radny Jacek Przybyłek. Radny opowiada, jak doszło do zdarzenia: - Syn pojechał do psa, żeby wziąć go na smycz i pójść z nim na spacer. Owczarek niemiecki jest zamknięty w kojcu. Gdy syn otworzył drzwi od kojca, pies wybiegł i korzystając z tego, że brama była niedomknięta, znalazł się na drodze. Nie było mnie przy tym. Byłem za to w szpitalu, gdy chłopca opatrywano.

Dlaczego psy atakują ludzi? Józef Kaftan, hodowca owczarków niemieckich z Tobolic pod Dalikowem zapewnia, że psy nie wariują. Atak zawsze związany jest z dużym stresem, a przyczyną może być złe prowadzenie czworonoga.
- Owczarek jest psem stadnym i może sobie kogoś obrać za przewodnika, a wtedy innych domowników traktuje jak coś niepotrzebnego - zwraca uwagę pan Józef. - Wówczas takiego psa trzeba wyciszyć. Kiedy zaczyna warczeć na kogoś należy go natychmiast skarcić. Trzeba kontrolować jego zachowanie i wyprzedzać niepokjące odruchy. Taka nauka nie trwa tydzień. Czasami trzeba poświęcić na to parę miesięcy.

Koronawirus: bezpieczeństwo na bazarach

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3