Polmos w Sieradzu. Imponująca kolekcja pamiątek po nieistniejącym zakładzie. Sieradzanin wciąż powiększa swoje zbiory. Pomożesz? (zdjęcia)

Paweł Gołąb
Paweł Gołąb
Imponującą kolekcją pamiątek po nieistniejącym już sieradzkim Polmosie może pochwalić się młody sieradzanin Borys Sośnicki. Co udało się zdobyć 21-letniemu pasjonatowi? Zbiory są imponujące i pokazują jak prężnie działał zakład, po którym nie pozostał już praktycznie żaden ślad.

Skąd pomysł na tak nietypową kolekcję? - Interesuję się historią alkoholu, sposobami jego produkcji. Kiedyś byłem u dziadka, miał zachowane kilka butelek wyprodukowanych w Sieradzu i uznałem, że to interesujące – odpowiada Borys Sośnicki. - Zaciekawiło mnie, że taki zakład funkcjonował w Sieradzu i chciałem sprawdzić, co jeszcze produkował. Powoli zaczęliśmy więc szukać kolejnych pozostałości po nim. Na początku pełnych butelek, a jak wszystko ruszyło także i pustych, a potem już wszelkich pamiątek związanych z sieradzkim Polmosem; gadżetów, kieliszków, materiałów promocyjnych. Zacząłem także zgłębiać wiedzę o firmie. To krok po kroku zmieniło się w prawdziwą pasję.

Zdjęcia Polmosu w Sieradzu sprzed 20 lat. Śladu po zakładzie już praktycznie nie ma. Jak wyglądał? KLIKNIJ W LINK.

Kolekcja mocno się rozrosła. - I to bardzo szybko, zaledwie w ciągu roku, czego w ogóle się nie spodziewaliśmy – z satysfakcją podkreśla sieradzanin wskazując, że poszukiwania, by zbiory jeszcze poszerzyć, trwają nieustannie. Przeszukałem w tym celu internet od deski do deski. Ja działam w sieci, dziadek pyta po ludziach czy swoich znajomych i tak się uzupełniamy. Ostatnio natrafiliśmy na szwajcarski sklep, który zachował butelkę z naszego Polmosu i próbujemy ją zdobyć, co nie jest łatwe.

Polmos w Sieradzu. Komplet pamiątek realny do zdobycia?

Zawsze jest trudno? - Bywa różnie. Niektórzy nie mają większego sentymentu do swoich pamiątek i chętnie je przekazują, inni wręcz przeciwnie. Mają sentyment, ale z drugiej strony chcą, by trafiły w jedno miejsce i wtedy jest łatwiej. Niektórzy chcą sprzedać, inni wymienić. Niektórzy natomiast nie chcą się rozstawać ze swoimi pamiątkami po Polmosie, co bardzo to szanuję. Jeśli jest taka możliwość, w takiej sytuacji kopiuję dane materiały.
Czyli nadal trafiają się niespodzianki? - Czasem bywa, że przez miesiąc czy dwa nie dzieje się nic zupełnie, a potem potrafi ruszyć prawdziwa lawina i masa rzeczy trafia do kolekcji. Ten największy strzał? Moment, gdy udało mi się zdobyć egzemplarz Żeńszeniówki z korzeniem w środku, wyprodukowany tylko w jednym jedynym egzemplarzu. To prawdziwy biały kruk, cudowna rzecz. Bardzo nas ucieszyła także pierwsza butelka Grenlandii, choć pusta. Wcześniej udało się dotrzeć do całej masy gadżetów dotyczącej tej marki jak długopisy czy koszulki. Brakowało do kompletu właśnie butelki, więc radość była ogromna – przypomina Borys Sośnicki, obecny student Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Komplet pamiątek jest realny do zdobycia? - Szczerze nie spodziewam się, by udało się wszystko zebrać. Już teraz widzę, jak dużo jest tych pamiątek, a jest na pewno o wiele więcej. Weźmy na przykład Alaskę. Ta wódka była produkowana w wielu rodzajach , z samego jednego gatunku da się ułożyć małą kolekcję. Wątpię, żeby wszystko się zachowało. Jestem świadom, że nie jest możliwe, by udało się wszystko zebrać. Samych butelek po polmosowych produktach byłoby z kilkaset, gdyby wziąć pod uwagę każdy rodzaj, objętość czy kształt butelek.

Polmos w Sieradzu. Pamiętasz wszystkie produkowane tu marki?

Gdyby zapytać rodowitego sieradzanina, z czym kojarzy miejscowy Polmos, wymieni pewnie raptem kilka gatunków. To może być więc niespodzianka jak różnorodna była produkcja w Sieradzu. - Wiele osób, co ciekawie, kojarzy Norda, pewnie ze względu na nietypową butelkę w kształcie igloo. Na pewno pamięta Sieradzką czy wódkę Nie, bo to była głośna sprawa. Czego może nie kojarzyć z Sieradzem? Wódki Gvori produkowanej na licencji na rynek amerykański czy alkoholi koszernych, kiedy była na nie największa moda. Ale także popularnych, nie kojarzonych z Sieradzem marek jak Extra Żytnia, Krakus, Żubrówka, Wyborowa czy Spirytus Rektyfikowany, które były przypisane innym polmosom, ale powstawały również tutaj - podaje sieradzanin.

Borys Sośnicki nie wątpi, że upadek sieradzkiego zakładu to wielka strata. - Polski przemysł spirytusowy trafił w swojej historii na ciężki moment. W czasach transformacji gospodarczej nagle wszystkie zakłady zostały uwolnione i wrzucone na głęboką wodę. Zmiany i ogromna konkurencja sprawiła, że wiele z nich upadło. Te które przetrwały, działają do dzisiaj. Moim zdaniem Polmos w Sieradzu miał potencjał i wielka szkoda, że mu się nie udało. Zabrakło, jak myślę, pięciu lat.
Borys Sośnicki już planuje, by podzielić się zainteresowaniami z innymi. W bliższych zamierzeniach ma już wystawę, najchętniej w sieradzkim muzeum, w dalszych spisanie zdobytej wiedzy w formie monografii Polmosu w Sieradzu, której zakład do tej pory się nie doczekał. - A może ktoś kiedyś pomyśli, by tego rodzaju zakład wznowić w Sieradzu? Byłoby super...
Borys Sośnicki czeka na kolejne osoby, które mogą pomóc w poszerzeniu jego kolekcji. Zgłaszać można się meilowo pod adres borys.sosnicki@gmail.com lub telefonicznie pod nr 530 730-707.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie