Opryski w lasach. Obawy mieszkańców wsi Tomczyki w gm. Brąszewice. Boją się, że mogli zostać podtruci

Redakcja
Fot. naszemiasto.pl
Czy przez przeprowadzone niedawno profilaktyczne opryski lasów mogli ucierpieć ludzie? Takie obawy zgłosili mieszkańcy wsi Tomczyki w gminie Brąszewice, których zaniepokoił fakt, że samolot dokonał przelotu także nad ich domami i gospodarstwami. Bojąc się, że mogło dojść do zatrucia poinformowali gminę i policję otrzymując ostatecznie odpowiedź, że nie mają powodów do obaw o swoje zdrowie. Tym niemniej nie kryją oburzenia, że zostali potraktowani przedmiotowo, bo nikt ich o możliwości oprysku dokonanego bezpośrednio nad ich domostwami nie informował. Co na to Nadleśnictwo Złoczew? Uspokaja, że nie ma najmniejszych powodów do obaw. Bo podczas przelotów nad samą wsią samolot oprysków nie dokonywał.

- Po przelocie samolotu - na niskim pułapie, praktycznie nad głową - trzeba było się chować, bo zapach nie pozwalał oddychać. Na wjeździe do lasu były wystawione tablice zakazu wstępu, ale nas to już zatruto – nie kryje emocji jeden z mieszkańców wsi, który postanowił poinformować o sprawie naszą redakcję. Interwencji – jak podaje - przez dłuższy czas nie chciał przyjąć. Dopiero policja z Błaszek sporządziła protokół ze zgłoszenia, a w efekcie do gminy dotarła oficjalna odpowiedź w tej sprawie od leśniczych. – Napisali, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Nikt nie uwzględnił, że chociażby opryskano nam warzywa. Przecież przed tym można byłoby się zabezpieczyć. Boimy się, że żadna służba z tego nie wyciągnie żadnych wniosków, a takie zdarzenie powinno pozostawić ślad na przyszłość.
Nadleśnictwo Złoczew uspokaja mieszkańców. Bo w trakcie operacji nad domami we wsi Tomczyki – jak przekonuje - odbywały się przeloty, ale w tym czasie samolot nie dokonywał oprysków. - Informujemy, że samoloty prowadzące zbieg ratowniczy na rzecz naszego nadleśnictwa nie dokonywały oprysku bezpośrednio nad zabudowaniami wsi Tomczyki – _zapewnia zastępca nadleśniczego Zbigniew Pychyński. - Całość oprysku jest zarejestrowana elektronicznie w oparciu o odczyt z odbiornika GPS oraz informacje z aparatury dokonującej oprysku. Zarejestrowano trasę przelotu oraz odcinki, na których był wykonywany oprysk. Z zapisów tych wynika, że oprysk nie był wykonywany poza lasem. Zabieg ratowniczy został wykonany zgodnie z obowiązującymi przepisami. Oprysk odbywał się tylko na wyznaczonych wcześniej polach zabiegowych przy użyciu środka Mospilan 20 SP w dawce 0,4 kg w 3 litrach cieczy roboczej na hektar. Środek zgodnie z etykietą stosowania nie stanowi zagrożenia dla ludzi przy właściwym postępowaniu. Działa szkodliwie jedynie po połknięciu. Zakaz wstępu do lasu oraz ostrzeżenia umieszczane przez Nadleśnictwo wynikają z obowiązujących przepisów i są obligatoryjne niezależnie od używanego środka ochrony roślin – nie świadczą o jego dużej szkodliwości.
Jak precyzuje Zbigniew Pychyński, oprysk dokonywany w okolicach wsi Tomczyki dotyczył dwóch fragmentów lasu. Na północ od Tomczyków w uroczysku _„Kosatka”
i na południe od Tomczyków w kompleksie „Klonowa”. - Oprysk był dokonywany wyłącznie nad lasem. Przeloty nad wsią Tomczyki odbywały się z wyłączonymi atomizerami (bez prowadzenia oprysku). Na jednym przelocie samolot dokonywał oprysku na polu zabiegowym nad lasem, wylatując z niego wyłączał atomizery, przelatywał po linii prostej do drugiego pola zabiegowego (między innymi nad wsią Tomczyki) wlatując na drugie pole zabiegowe nad lasem ponownie włączał atomizery. Taka technika wykonywania oprysku pozwoliła na jednym przelocie po prostej wykonać oprysk nad dwoma polami zabiegowymi i zmniejszyć ilość koniecznych nawrotów. Być może mieszkańców Tomczyków zaniepokoiło to, że samolot przelatywał pomiędzy polami zabiegowymi prawie 30 razy (kolejne przeloty, co około 40 m) – nie wykonywał jednak – co podkreślamy po raz kolejny – w tym czasie oprysku. Potwierdzają to wskazania aparatury opryskowej oraz zapewnienia pilotów.
- O oprysku poinformowano ponad 40 różnych podmiotów między innymi urzędy gmin, policję, straż pożarna, związek pszczelarzy, prasę, stację sanitarna – epidemiologiczną oraz koła łowieckie. Z naszej strony możemy zapewnić, iż w przyszłości dołożymy starań by wiadomość dotarła również o mieszkańców miejscowości, nad którymi będą dokonywane częste przeloty – zapewnia zastępca nadleśniczego.

Znamy decyzję w sprawie trzeciej dawki szczepionki.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Witamy lokalnego "uczonego donosiciela" i jego kolegę pseudo dziennikarza z "puszczy Tomczyki", jak już kapujesz to podpisz się własnym nazwiskiem a Ty trzęsiesz gaciami za osłoną "mieszkańców wsi Tomczyki". Wiedz drogi kapusiu, iż poza swoim kolegą, nie masz tu żadnego poparcia, wszyscy śmieją się z was w oczy i za plecami.
M
M
Po co te opryski. Zabijają pszczoły, a jak pszczoły zginą to i ludzie zginą.
G
Gość
To nie są mieszkańcy wsi tylko jeden i ten sam pan, któremu wszystko od lat przeszkadza w okolicy.
L
Lucyfer
Policja z Błaszek, no brawo wy! Radzicie sobie. A złapać włamywaczy ktorzy dom po domu, firme po firmie w Błaszkach okradaja to nie potraficie.
Dodaj ogłoszenie