Jan Szymański był pierwszym olimpijczykiem z Sieradza

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Jan Szymański
Jan Szymański Fot. archiwum
23 sierpnia oficjalne otwarcie w Tokio 32. Letnich Igrzysk Olimpijskich. Sieradz na tej najważniejszej imprezie sportowej świata reprezentowało po II wojnie światowej troje sportowców. Przypomnijmy ich sylwetki. Na początek zapaśnik Piasta Sieradz Jan Szymański. 12 sierpnia mnie 15 lat od jego przedwczesnej śmierci. Gdyby żył miałby 71 lat.

To był jeden z barwniejszych sportowców jakich miałem znać. Rozmawialiśmy zresztą niedługo przed jego śmiercią. Jan Szymański był niepokornym i nieokiełznanym chłopakiem z Sieradza.
Na zapaśniczą matę zaprowadziły go wagary. - Chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 1 w Sieradzu - wspominał w roku 2004. - Pewnego dnia bojąc się klasówki, zamiast do szkoły, zaniosło mnie na nadwarciańskie łęgi. Potem trafiłem na trening sekcji zapaśniczej Piasta. Jeden z kolegów pokazał mi wtedy tygrysi skok. Tak mi się to spodobało, że postanowiłem trenować zapasy.Wylądowałem pod skrzydłami Wiesława Nowaka. Potem krótko trenował mnie Stanisław Wielowski, który był moim wzorem, bo imponował mi pracowitością i w końcu Eugeniusz Owczarek.
Miał Jan Szymański smykałkę do zapasów nieprzecieraną. Pod koniec lat siedemdziesiątych on, chłopak z Sieradza był postrachem na krajowych matach. W końcu trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski do lat 20. Zdobył nawet mistrzostwo Europy tej kategorii wiekowej, potem wywalczył brązowy medal, ale już wśród seniorów. W końcu pojechał na olimpiadę do Moskwy (1980). Tam mu nie poszło. Przegrał dwie walki, pokonał jedynie reprezentanta Syrii i zajął ostatecznie dziewiąte miejsce w kategorii wagowej 62 kg. Powodem słabej postawy miało być zbijanie wagi przed turniejem. Został jednak w roku 1980 najpopularniejszym, sportowcem województwa sieradzkiego. Plebiscyt organizował tygodnik „Nad Wartą”. Był wtedy u szczytu popularności. W Sieradzu Jan Szymański to był ktoś. Otwierał akademie, pochody pierwszomajowe, bywał na uroczystościach organizowanych przez władze lokalne, czy Komitet Wojewódzki PZPR. Janem Szymańskim władza lubiła się chwalić - w końcu to pierwszy olimpijczyk z ziemi sieradzkiej.
Tyle tylko, że po powrocie z Moskwy Sieradz stał się dla niego za ciasny. Dusiło go nadwarciańskie powietrze. Wylądował więc w Gwardii Warszawa, wówczas klubie milicyjnym. Potem była Slavia Ruda Śląska. Ten drugi klub był wtedy najlepszą zapaśniczą „stajnią” w Polsce. Reprezentować barwy Slavii było ogromnym zaszczytem. Trafiało się do zapaśniczej elity. I trafił tam Jan Szymański z Sieradza. To był nie tylko prestiż, ale także i konkretne pieniądze, o jakich w Sieradzu mógł tylko pomarzyć. O, tam odnalazł swoje miejsce, był w gazie. Kładł na łopatki mistrzów nad mistrze,Na horyzoncie pojawiła się kolejna olimpiada, tym razem w Los Angeles. Niestety, ówczesne kraje bloku socjalistycznego wyjazd do USA zbojkotowały. Jan Szymański do wymarzonej Ameryki jednak pojechał, ale w 1989 roku z reprezentacją Polski na tournee. Tak mu się tam spodobało, ze postanowił nie wracać nad Wartę. Został tam i podjął fizyczną pracę w firmie budowlanej byłego zapaśnika Piasta Stanisława Wielowskiego. To nie było jednak to, zatęsknił za matą, „tygrysim skokiem” i wrócił do Polski. To już nie był jednak ten sam Janek co sprzed wyjazdu. Trafił w szemrane środowisko, popadł w konflikt z prawem i trafił, na dwa lata, za kraty. Siedział także w sieradzkim Zakładzie Karnym.
Po wyjściu na wolność działacze Piasta wyciągnęli do niego rękę. Ówczesny prezes Maciej Spławski zaproponował słynnemu zapaśnikowi prowadzenie grup młodzieżowych. Nic z tego jednak nie wyszło, znowu dała o sobie znać niepokorna dusza. Porzucił prace, pocieszenia szukał w alkoholu. Powyprzedawał sportowe trofea. Zmarł w samotności 12 sierpnia 2005 roku w wieku zaledwie 45 lat. Spoczywa na sieradzkim Cmentarzu Parafialnym. W 2013 roku, dzięki inicjatywie sieradzkich działaczy Piasta na czele z niezmordowanym Maciejem Spławskim udało się odnowić niszczejący nagrobek mistrza. Obecnie to jeden z oryginalniejszych nagrobków na cmentarzu. Na płycie jest pięć olimpijskich kółek.
Tak naprawdę nowy pomnik Maciej Spławski” wychodził”, bo zdobył pieniądze, zadbał o wykonawców. - To była akcja honorowa - mówił. - Chcieliśmy pokazać, że środowisko sportowe Sieradza nie zapomina o wielkich sportowcach wywodzących się stąd, a takim był Janek.

Znamy decyzję w sprawie trzeciej dawki szczepionki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie