Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 09godz.
  • 37min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Grenlandia. Opowieść o arktycznej wyspie w Sieradzu. W Powiatowej Bibliotece Publicznej z czytelnikami spotkała się Ilona Wiśniewska (fot)

Paweł Gołąb
Grenlandia. Zielona z nazwy, a przecież biała. Największa wyspa świata, a zamieszkana przez garstkę ludzi. To jest kraina paradoksów? - To jest na pewno kraj kontrastów. Kraj, na który trzeba się przygotować. Kraj, który trzeba przeżyć. Kraj, do którego należy podchodzić z ogromnym szacunkiem – odpowiada Ilona Wiśniewska, autorka książki „Lud: z grenlandzkiej wyspy” (wydawnictwo Czarne) będącej efektem jej wizyty w tym arktycznym zakątku świata. Autorka o swoich wrażeniach z pobytu opowiadała w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

Ilona Wiśniewska ukochała sobie zimną Północ. Wcześniej parę lat spędziła na Spitsbergenie, a od kilku kolejnych mieszka w północnej Norwegii. Następny chłodny zakątek świata, czyli Grenlandię poznała przybywając do Uummannaq – miasta i wyspy leżącej u zachodnich wybrzeży tego kraju. Wiosną 2017 roku spędziła trzy miesiące pracując tu jako wolontariuszka w najstarszym domu dziecka działającym w tym kraju. – Ale to nie jest książka o tym miejscu. To opowieść o ludziach, których spotkałam przy okazji codziennych obowiązków. Gotowania i sprzątania, bo do tego mogłam się tam nadać jako filolog i fotograf – zastrzega z uśmiechem.
- Byłam tam wiosną, kiedy morze jest jeszcze zamarznięte i całe życie toczy się na lodzie przy minus trzydziestu stopniach - _relacjonuje. _– Ja już przyzwyczaiłam się do takiego zimna, bo mieszkam na północy od 9 lat. Początki były trudne, ale wszystko zależy od nastawienia, no i odpowiednich ubrań.
Zimno przed przybyciem na Grenlandię było więc już oswojone. A kontakt z nowopoznanymi ludźmi z zupełnie innej kultury? Był trudny? - Trudny o tyle, że jadąc tam wydawało mi się, że już sporo wiem o Arktyce, bo mieszkam tam już trochę czasu, wiem co to zimno i tak dalej. Ale gdy tam przyjechałam okazało się, że wszystko jest inne od tego, co widziałam wcześniej. Grenlandia jest o wiele bardziej surowa i mieszka tam o wiele mniej ludzi. A ci okazali się świetni. To ludzie, których należy bardzo szanować, bo dają sobie radę w tak niezwykle trudnych warunkach i do tego mają świetne poczucie humoru.
„Nigdy wcześniej tak często nikt się z niej nie śmiał, a też ona nigdy wcześniej tak często się nie śmiała z samej siebie” – czytamy w zapowiedzi książki. - Oni się ciągle ze mnie śmiali – potwierdza Ilona Wiśniewska. - Bo wciąż zadawałam pytania, które przynależą do naszej kultury, a dla nich brzmiały absolutnie dziwnie. Jak się poznaliście - dociekałam, a tam przecież wszyscy się znają, bo jest ich tak mało. Ale tak już jest z odwiedzinami nowych miejsc. Jedzie się do innej kultury, z bagażem doświadczeń, utartym schematem myślenia i po przybyciu wszystko trzeba sobie przewartościować.
Jakie zatem wartości mają tam największe znaczenie? – Na Grenlandii, właśnie z powodu tej wszechobecnej bliskości, bardzo ważna jest rodzina i tego możemy się od jej mieszkańców uczyć. Oni w swoich telefonach mają zdjęcia wszystkich bliskich, a ja? Pokaż ojca – prosili – a ja nie miałam zdjęcia taty. To była dla mnie cenna nauczka i po powrocie szybko to nadrobiłam. Zwraca także uwagę ich ogromny szacunek do natury - mimo tego, że polują i zwierzęta traktują trochę inaczej niż my. To jednak nie wynika z tego, że są złymi ludźmi tylko stąd, że przez lata tak toczy się ich życie. To inny świat, w którym przybysz musi sobie przyswoić wiele rzeczy, nie oceniać zachowań, bo nie jest uprawnioną do tego osobą. A ludzie są tam ciepli, a przy tym bardzo wytrzymali, musieli się przecież dostosować do klimatu, w którym my byśmy nie przeżyli. Oni dadzą sobie radę jak im wyłączą prąd, my już nie za bardzo.
Jak więc wygląda życie codzienne na Grenlandii? - To wielka wyspa, bardzo zróżnicowana. Ludzie są oddaleni od siebie, żyją w miastach, które nie są ze sobą połączone drogami, każde z nich jest więc osobnym światem. Ja byłam w północno-zachodniej części wyspy, gdzie żyje się bardziej tradycyjnie, ale w miastach na południu jak w stolicy Grenlandii Nuuk czy Sisimiut jest już inaczej. To miasta nowoczesne, tam się żyje tak jak u nas, tylko krajobraz za oknem jest inny.
Nasze wyobrażenie o Grenlandii – jak przytakuje Ilona Wiśniewska - może być więc mylne. - Jeśli chodzi o wiele spraw społecznych to Grenlandia jest o wiele bardziej rozwinięta. Tam przyjętych zostało dużo standardów skandynawskich.
Co było w tym codziennym życiu najtrudniejsze, jeśli nie warunki za oknem? - Praca w domu dziecka, bo to była codzienna konfrontacja z dramatami ludzkimi, o których nie miałam pojęcia i nie wiedziałam jak zareagować, a o których nie piszę ze względu na szacunek do tych wychowanków.
Co tak gna autorkę „Ludu…” na północ? - Lubię jak jest zimno. To, że jest tam piękne światło, a mało ludzi i każdy spotkany na północy człowiek to jakaś historia. Ludzie patrzą sobie w oczy i są naprawdę zainteresowani tym, kim są inne napotkane przez nich osoby. No i przede wszystkim podoba mi się to, że tam widać cały czas horyzont. Ma się dzięki temu równowagę.
„Lud: z grenlandzkiej wyspy” to już trzecia książka autorki. Można się już spodziewać kolejnej wyprawy i kolejnej opowieści? - Nie jestem, choć bywam tak często określana, podróżnikiem i nie uważam się za taką osobę – _zastrzega w odpowiedzi. - Podróżnik to ktoś, kto gdzieś pojechał, wraca i o tym opowiada. A ja tam mieszkam od kilku już lat i Arktyka to mój drugi dom. Grenlandia była nowym doświadczeniem, ale na razie pozostanę przy Norwegii i Spitzbergenie, bo to bardzo dużo tematów. Będę pisała kolejną książkę o jednym zagadnieniu związanym ze Spitzbergenem, więc na razie wracam tam skąd wyszłam literacko – wyjawia Ilona Wiśniewska.
Jak zachęcić rozmiłowanych w ciepłych klimatach Polaków, by ciepło spojrzeli i na północ? _– To przepiękne, bezludne krajobrazy i brak masowej turystyki. Tam ma się jeszcze możliwość doznania jak to jest być człowiekiem w nieprzyjaznych warunkach. I to jest piękne, bo nabiera się pokory. Nie tylko do natury, ale do wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu…

Ilona Wiśniewska (ur. 1981) — reporterka i fotografka, współpracuje z „Polityką” i „Dużym Formatem”. Autorka książek Białe. Zimna wyspa Spitsbergen oraz Hen. Na północy Norwegii. Była nominowana do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej, tytułu Kobiety Roku 2015 w plebiscycie portalu wp.pl oraz Nagrody im. Beaty Pawlak. Za książkę Hen otrzymała także nagrodę w konkursie Travelery. Mieszka w północnej Norwegii. W 2018 r. ukazała się książka "Lud: z grenlandzkiej wyspy".
[źródło: https://czarne.com.pl]

Parki kieszonkowe. Nowość w mieście

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3