Jeżeli o ligowe punkty gra siódmy zespół ekstraklasy z mistrzem pierwszej ligi, to na całym świecie punkty zdobyte w takim spotkaniu dopisuje się do tabeli ekstraklasy. Jest tylko jeden wyjątek.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Jeżeli o ligowe punkty gra siódmy zespół ekstraklasy z mistrzem pierwszej ligi, to na całym świecie punkty zdobyte w takim spotkaniu dopisuje się do tabeli ekstraklasy. Jest tylko jeden wyjątek. To Polska, gdzie Polski Związek Piłki Nożnej pod wodzą prezesa Grzegorza Laty, uniemożliwił grę tych drużyn w ekstraklasie. Awansował w ich miejsce zdegradowaną Cracovię oraz Arkę i Koronę, które nie wywalczyły sportowo awansu, a zostały wprowadzone kuchennymi drzwiami. W tej sytuacji w piątek o godz. 19.10 na stadionie przy al. Piłsudskiego zamiast derbów w ekstraklasie rozegrany zostanie mecz I ligi między Widzewem a ŁKS.

Mimo pomniejszenia rangi tego wydarzenia przez wrogą Łodzi piłkarską centralę zainteresowanie spotkaniem jest olbrzymie. Wczorajsze kolejki przed kasami biły rekordy i nasi czytelnicy narzekali na to, że organizacja przedsprzedaży zawiodła (były czynne tylko dwie kasy). ŁKS otrzymał do rozprowadzenia wśród swoich fanów 560 kart wstępu. Goście liczyli na więcej (że zajmą całą tzw. Niciarkę), ale Widzew rozprowadził już na tę część trybun karnety i nie mógł pozbawić tych kibiców szansy obejrzenia tak atrakcyjnego spotkania. Gospodarze sprzedali już ponad 3800 karnetów na sezon 2009/2010 poprawiając rekord klubowy. Wygląda na to, że piątkowe derby obejrzy komplet widzów. Liczymy na gorący, sportowy doping, dobrze reklamujący piłkarskie święto miasta. Wszak to zarazem pierwszy mecz zarówno Widzewa jak i ŁKS w Łodzi w tym sezonie.

Piłkarze Widzewa wystąpią w czerwonych strojach, a ŁKS zagra na biało. Spotkanie poprowadzi Piotr Wasielewski z Kalisza. Ten arbiter sędziował w poprzednim sezonie mecze ekstraklasy.

Kolejnym paradoksem tegorocznych derbów Łodzi jest fakt, że Widzew przystąpi do konfrontacji z lokalnym rywalem po dwóch zwycięstwach w dwóch meczach, ale z zerowym dorobkiem punktowym. To efekt sześciopunktowej kary, nałożonej przed rokiem. ŁKS ma po remisie w Ząbkach jeden punkt i dzięki temu jest wyżej w tabeli. Bramkarze obu drużyn jeszcze nie stracili gola w tych rozgrywkach.

- Jesteśmy jakby podwójnie umotywowani - mówi Paweł Janas, trener Widzewa - Tylko zwycięstwo zapewnia nam wyprzedzenie naszych sąsiadów oraz rewanż za ostatnią porażkę 0:2 z ŁKS jeszcze w meczu o mistrzostwo ekstraklasy. Ja mam także dodatkowy powód. Są to moje pierwsze derby Łodzi jako trenera.

Janasowi nie wypada się może chwalić, ale piłkarze Widzewa pod jego wodzą, wygrali wszystkie mecze przed własną publicznością i pewnie byłemu selekcjonerowi kadry zależy, by ten prestiżowy serial ciągnąć jak najdłużej.

Przed dzisiejszym spotkaniem Widzew nie ma takich kłopotów organizacyjnych jak ŁKS. Jeśli chodzi o kontrakty to sytuacja jest klarowna. Sztab szkoleniowy może skupić się na kwestiach typowo sportowych. Jak widać, zawirowania wokół odebrania awansu nie doprowadziły do odejścia kluczowych zawodników.

Do Łodzi dotarli już dwaj Litwini Mindaugas Panka i Darvydas Sernas, którzy grali w zwycięskim meczu reprezentacji z Luksemburgiem. Większe szanse na występ w wyjściowej jedenastce ma Panka.

Nie można wykluczyć, że zadebiutuje w Widzewie Brazylijczyk Dudu, choć miał prawie tygodniowy rozbrat z zajęciami, przebywając w Brazylii. Dla większości podstawowych piłkarzy Widzewa będą to pierwsze derby, choć np. Marcin Robak, Maciej Mielcarz, Jarosław Bieniuk grali już przeciw ŁKS w ekstraklasie. Ale nie w takiej scenerii i o taką prestiżową stawkę mistrzów miasta Łodzi. Fanów obu drużyn ciekawi czy zagra dziś Radosław Matusiak. Były reprezentant Polski nie wystąpił jeszcze w tym sezonie. To piłkarz, który piłkarskie ostrogi zdobywał m.in. w zespole ŁKS.

W dwóch trudnych meczach na boiskach rywali widzewiacy nie stracili gola i w tej sytuacji zapewne Paweł Janas będzie się starał nie rozbijać bloku defensywnego. Gdyby jednak Panka nie zagrał od początku, to pewnie rolę pomocnika destrukcyjnego pełniłby Wojciech Szymanek. Wtedy Łukasz Broź wróciłby na prawą obronę i dał szanse na debiut Dudu po lewej stronie Macieja Mielcarza. Na razie trener widzewiaków przed każdym meczem odważnie zmienia skład (choćby wystawienie w drugiej linii w Stalowej Woli 18-letniego Mikołaja Zwolińskiego). Może dziś Janas zada kłam teorii, że Marcin Robak nie może razem z Radkiem Matusiakiem?

W ŁKS przed derbami rośnie gorączka, ale jest tylko pośrednio związana z samym meczem. Nadal bowiem trwa wewnątrzklubowe zawirowanie. Wczoraj prokurent klubu Andrzej Pożarlik podpisał umowy z zawodnikami Piotrem Klepczarkiem i Robertem Sierantem, choć nawet trener Grzegorz Wesołowski o tym nie wiedział.

- To jest nienormalne - mówi szkoleniowiec ŁKS. - Ci ludzie, którzy doprowadzili klubu do ruiny teraz chcą grać rolę odnowicieli.

Trener Wesołowski miał zapewne na myśli Daniela Goszczyńskiego, który nie wyklucza powrotu do klubu. Twierdzi, że ma sponsorów chętnych do zainwestowania w ŁKS. Więcej o sprawach organizacyjnych będzie można powiedzieć po derbach, bo ma dojść do spotkania litewskiego współwłaściciela akcji klubu Algimantasa Breikstasa z Grzegorzem Klejmanem, a później z Danielem Goszczyńskim. Spotkania Grzegorza Klejmana z Danielem Goszczyńskim etykieta nie przewiduje.

A zatem na derby ŁKS zagra wzmocniony dwoma zawodnikami z ełkaesowską przeszłością - Piotrem Klepczarkiem i Robertem Sierantem. Obaj mogą odmienić zespół i nadać mu inną wartość.

- Sieranta znamy bardzo długo i wiemy, na co go stać - dodaje trener Grzegorz Wesołowski.

Zagrać może też Jakub Biskup, który wczoraj przeprosił zarząd klubu za nielojalny wywiad, w którym ujawniał, że ŁKS ma wobec niego zaległości finansowe. Przeprosiny zostały przyjęte, ale występ Biskupa w derbach może być ostatnim meczem w barwach ŁKS, bo mocno zaawansowane są rozmowy łodzian z Piastem Gliwice na temat sprzedaży zawodnika. Niestety, Biskupa nie było na wczorajszym treningu, więc jeśli nie pojawi się dzisiaj, straci szanse występu.

Zagra też Mladen Kascelan, który wraca z meczu reprezentacji Czarnogóry. Odbiera go z lotniska Andrzej Pożarlik i wiezie na mecz. Po derbach - podobnie jak w przypadku Biskupa - może dojść do pożegnania, bo zainteresowana pozyskaniem Kascelana jest Korona Kielce. Działacze z Kielc przelali już wczoraj część pieniędzy na konto ŁKS, ale są to zaległe kwoty za transfer Pawła Golańskiego. Jak widać wiele klubów nie reguluje rachunków w terminie.

Nie zagra Tomasz Hajto, który co prawda miał w czwartek wieczorem podpisać umowę z ŁKS, ale i tak jego występ wyklucza kara z poprzedniego sezonu. Przydałby się Paweł Drumlak, ale on też wczoraj w południe nie miał podpisanego kontraktu z ŁKS. Obaj chcą związać się z łódzkim klubem na cały sezon, ale ktoś z działaczy blokuje podpisanie tej umowy. Ponoć Daniel Goszczyński chce w ten sposób ukarać obu za opowiedzenie się po stronie Grzegorza Klejmana.

Węgra Gabora Vayera do gry w derbach trener Wesołowski nie przewiduje. Normalnie już trenował Marcin Adamski i będzie podporą defensywy.

Przewidywane składy:

Widzew: Mielcarz - Szymanek, Ukah, Bieniuk, Broź - Budka, Kuklis, Panka, Grzelczak - Matusiak, Robak. Trener Paweł Janas.

ŁKS: Wyparło - Radżius, Adamski, Ognjanović, Klepczarek - Ostalczyk, Sierant, Kascelan, Łakomy, Biskup - Kujawa. Trener: Grzegorz Wesołowski.



Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!