Wybierz region

Wybierz miasto

    Kradzież prądu w pałacu

    Autor: markos

    2000-05-12, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    Wczoraj rano ekipa Łódzkiego Zakładu Energetycznego w towarzystwie policji zjawiła się przed okazałym pałacem przy ul. Rudzkiej 101. Donos, jaki ich tam sprowadził, okazał się prawdą - w pałacu kradziono prąd.

    Wczoraj rano ekipa Łódzkiego Zakładu Energetycznego w towarzystwie policji zjawiła się przed okazałym pałacem przy ul. Rudzkiej 101. Donos, jaki ich tam sprowadził, okazał się prawdą - w pałacu kradziono prąd.
    Energetycy przyjechali na miejsce, gdy roboty remontowe szły już pełną parą - pracowała betoniarka i winda. Oba elektryczne urządzenia zasilane były ,na lewo" (bez licznika). Wszystko szło prosto ze ściany, włącznie z instalacją oświetleniową. Fachowcy pod ochroną policji natychmiast zrobili zdjęcia, odłączyli urządzenia i zabezpieczyli przewody. Spisali protokół i pojechali. W protokole jako właściciela pałacu wpisali Krzysztofa Kubasiewicza - radnego Sejmiku Województwa Łódzkiego i redaktora naczelnego Radia Parada.
    - Nie wiem, czemu napisali, że to mój pałac - stwierdził Krzysztof Kubasiewicz w rozmowie z reporterem ,Expressu".- Naprawdę należy do spółki z o.o. - Łódzkiej Agencji Reklamy Radiowej. Ja w niej jestem tylko jednym z udziałowców. Remont pałacu przy Rudzkiej potrwa przynajmniej rok i nie wiadomo, co zdecyduje zarząd spółki. Czy tam zamieszkam? Na razie nie zamierzam zmieniać miejsca zameldowania. Cała sprawa jest naganna, bo przyznaję - to kradzież prądu, choć pewnie nieumyślna. Ktoś się po prostu pomylił i podłączył urządzenia nie tam, gdzie trzeba. Kradzież tę popełniła jednak firma wynajęta do remontu pałacu. Ja osobiście ani spółka nic z tym nie mamy wspólnego.
    Wedle Kubasiewicza winę za wszystko ponosi... Zakład Energetyczny. Dlaczego? Bo powinien odłączyć prąd na słupie, a nie - tolerować bałagan w instalacji elektrycznej, pozostały po kilkunastu byłych mieszkańcach pałacu.
    Pracownicy Zakładu Energetycznego mówią jednak, że właściciel w ogóle nie mógł pobierać prądu. A pobierał i nic za to nie płacił. Jak długo trwał ten proceder przy Rudzkiej?
    - Nie wiadomo - przyznają fachowcy. Sami się zastanawiają, czy był opłacalny. Kilowatogodzina w taryfie, wedle której płaciłby właściciel, kosztuje 0,17 zł. Betoniarka miała moc zaledwie 4 kW, winda - tyle samo. Taraz właścicielowi pałacu grozi kara w granicach 27 tys. złotych...

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.